Podróż do Anglii. Opowiada p. Agnieszka Żychska

Podróż do Anglii. Opowiada p. Agnieszka Żychska

Jak już wiedzą wszyscy moi uczniowie w dniach 12-26.09.2015 miałam okazję brać udział w kursie językowo-metodycznym w Richard Language College w Bournemouth w Anglii połączonym z pobytem u angielskiej rodziny goszczącej.

 

Kurs ten finansowany był w całości ze środków Unii Europejskiej. W ramach kursu miałam dwie sesje zajęć: przed południem doskonaliłam swój angielski, a po południu umiejętności metodyczne. Miałam lekcje o sposobach wykorzystania tablicy interaktywnej, technikach angażujących całą klasę do odpowiedzi, omawialiśmy też błędy językowe popełniane przez native speakers i współczesne slangi młodzieżowe – to zaledwie kilka przykładów.

Dlaczego nauczyciele chcą się cały czas uczyć? Artykuł pod takim tytułem przeczytałam właśnie przed chwilą na pewnym edukacyjnym portalu. Moja osobista odpowiedź jest taka, że jestem bardzo świadoma swoich niedoskonałości i ograniczeń, i wiem, że bez nieustannej dbałości o własny rozwój stracę nie tylko ja, bo się zacznę cofać i gnuśnieć, ale też przede wszystkim stracą moi uczniowie.

(Na zdjęciach poniżej: plaża w Bournemouth)

Sądzę, że każdy nauczyciel języka angielskiego powinien przynajmniej raz na dwa, trzy lata wyjechać do anglojęzycznego kraju: taki wyjazd poszerza horyzonty, pomaga odświeżyć nieco przyćmiony książkowymi ćwiczeniami gramatycznymi język, podnosi na wyższy poziom naszą wiedzę o danym kraju sprawiając, że jest ona po prostu żywa, prawdziwa, a nie sucha i podręcznikowa.

 

 

Życie w jednym domu z angielską rodziną, obserwowanie ich zachowań, godziny rozmów, kontakty z wieloma innymi cudzoziemcami nie tylko pozwalają ćwiczyć umiejętności językowe w autentycznych sytuacjach z mówiącymi płynnie i szybko, często z „dziwnym” akcentem native speakers, ale sprawiają, że na nowo po prostu znowu chce się uczyć. Lata pracy czasami przygaszają pierwotne pasje – takie wyjazdy rozbudzają je na nowo. (Na zdjęciu poniżej oczywiście… tak: to jest Stonehenge, które na reszcie miałam okazję zobaczyć na własne oczy!)

 

 

Taka podróż to także zetknięcie z kulturą i zwyczajami, o których możemy tylko poczytać lub zobaczyć je w telewizji, ale w które chyba nawet nie bardzo wierzymy. Jak to? Wychodzę rano z domu i obcy ludzie mówią mi na ulicy „dzień dobry!” Kierowcy w autobusach uśmiechnięci życzą każdemu miłego dnia? Telewizja, w której osoby o skrajne odmiennych poglądach potrafią merytorycznie dyskutować? Telewizja, w której trudno trafić na jakiś film produkcji amerykańskiej? Tak! Co więcej, każdy niemal Anglik dowiadując się, że jestem z Polski zapewniał mnie, że wie, że polscy lotnicy walczyli o Anglię. Wszyscy bez wyjątku bardzo chwalili polskich imigrantów opisując ich jako bardzo pracowitych i uczciwych ludzi, tylko… mało uśmiechniętych. Cóż, my chyba rozumiemy, dlaczego…

 

Bournemouth – przykład architektury

W tv, prasie i podczas rozmów z moimi gospodarzami miałam okazję obserwować na bieżąco, czym Anglicy żyją w swoim kraju. Oto nowy przywódca opozycji nie zaśpiewał hymnu podczas obchodów rocznicy Bitwy o Anglię! I na dodatek miał okropny krawat! Kryzys w budownictwie mieszkaniowym! Raport: Technologia informacyjna nie poprawia wyników uczniów w nauce! Obserwowałam również jak mieszkańcy Królestwa reagują na wydarzenia międzynarodowe – kryzys imigracyjny, stosunek do Unii Europejskiej, niepodległość Szkocji. Mój gospodarz był bardzo rozmowny, oczytany i na wszystko miał wyrobioną opinię, na dodatek cechował się wielce sarkastycznym poczuciem humoru, więc rozmowa z nim stanowiła prawdziwe wyzwanie i była dobrym przygotowaniem do zajęć w szkole.

 

 

Będąc w tak pięknym hrabstwie jakim jest Dorset, musiałam skorzystać z okazji i pojechać do kilku miejsc, w których od dawna pragnęłam być: przede wszystkim Stonehenge, Stratford-Upon-Avon i Bath. Zobaczyłam też przepiękne widokowo Wybrzeże Jurajskie i kilka typowych angielskich zamków jak z filmu. Zrobiłam dużo zdjęć i mam nadzieję, że w ten sposób zachęcę Was do podróży i odkrywania prawdziwej Anglii – nie tylko kosmopolitycznego Londynu! (Zdjęcia poniżej zrobione zostały w Muzeum Jane Austen w Bath. Można się tam przebrać w stroje z epoki 🙂 i spróbować napisać coś gęsim piórem.)

 

tekst i fotografie: Agnieszka Żychska

p.s. Więcej opowieści – tekstów i zdjęć na moim blogu – serdecznie zapraszam!

Zamek Corfe i Wybrzeże Jurajskie

Christchurch

Street English